Nie mogłem strzelić do dziewczyny,choć na początku tak bardzo tego chciałem. Nie po tym co usłyszałem.Otworzyła mi oczy. Miałem do niej żal o to,że odebrała mi to co najbardziej ceniłem w życiu.Moją córkę. Gdy się urodziła,mieliśmy z moją obecną żoną dopiero 15 lat. Można powiedzieć,że dorastaliśmy razem z naszym dzieckiem. Byliśmy dość stanowczymi rodzicami,jak na drugi dystrykt przystało. Chcieliśmy by nasza córka stała się silna i przygotowana na wszystko. Taka też była. Uparta,silna. Byłem z niej dumny,a przez to nie zauważyłem,że moja dziewczynka zmienia się w przeszkolonego zabójcę. Z żoną myśleliśmy,że to coś normalnego,przecież wszystkie dzieciaki z naszego dystryktu ciężko trenowały. Nie martwiłem się kiedy została wylosowana. Myślałem;"Poradzi sobie i wróci do domu jako zwyciężczyni". Pozatym miała przy sobie swojego przyjaciela. Chłopak z sąsiedztwa,znali się praktycznie od kołyski.Często u nas przesiadywał,chcąc oderwać się od brutalnego ojca i matki obecnej tylko ciałem. Zawsze rano gdy wychodziłem do pracy do kamieniołomu,dosłownie mijałem go w drzwiach.Witał się ze mną i wychodził z moją córką do szkoły lub na treningi. Zawsze podejrzewałem,że nie łączy ich tylko przyjaźń,a w godzine śmierci mojego dziecka,chłopak najlepiej to udowodnił. Nie potrafie opisać goryczy i żądzy mordu którą poczułem,gdy zobaczyłem jak umiera sens mojego życia.Winiłem wszystkich,tylko nie rząd i system w jakim przyszło nam żyć. Lecz gdy rok później po wysadzeniu przez rebeliantów mojego miejsca pracy, miałem okazję zabić Katniss Everdeen,którą obwiniałem za wszystkie nieszczęścia które spadły na moją rodzinę,nie zrobiłem tego. Po wysłuchaniu jej słów zrozumiałem,że to nie ona ani ten wyrośnięty dzieciak z jedenastki,lecz cholerny system tak wcześnie odebrał mi Colve,moją córeczkę.
Dzisiaj dość krótko :)
Mam nadzieję że się podoba. Opinie mile widziane :D
ps.Wesołych Świąt i Mokrego Dyngusa :))) haha
niedziela, 20 kwietnia 2014
czwartek, 17 kwietnia 2014
Liebster Award
Mój blog został nominowany do Liebster Award przez Amanda...
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za ''dobrze wykonywaną robotę'' Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na jedenaście pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz jedenaście osób(informujesz ich o tym) oraz zadajesz im jedenaście pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za ''dobrze wykonywaną robotę'' Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na jedenaście pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz jedenaście osób(informujesz ich o tym) oraz zadajesz im jedenaście pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Pytania, które zadała mi Amanda
1. Jaka jest Twoja szczęśłiwa liczba?
2. Co Cię denerwuje?
3. Jak długo trwa Twoja przygoda z blogiem?
4. Jak się zaczęła?
5. Myślisz, że magia istnieje?
6. Gdybyś mogła co byś w sobie zmieniła?
7. Kto jest Twoim ideałem?
8. Uważasz, że życie jest sprawiedliwe? Dlaczego?
9. Jaki jest Twój ulubiony pisarz?
10. Jakie są Twoje pasje?
11. Jaki jest Twój ulubiony blog?
2. Co Cię denerwuje?
3. Jak długo trwa Twoja przygoda z blogiem?
4. Jak się zaczęła?
5. Myślisz, że magia istnieje?
6. Gdybyś mogła co byś w sobie zmieniła?
7. Kto jest Twoim ideałem?
8. Uważasz, że życie jest sprawiedliwe? Dlaczego?
9. Jaki jest Twój ulubiony pisarz?
10. Jakie są Twoje pasje?
11. Jaki jest Twój ulubiony blog?
Odpowiedzi:
1. Liczba 3
2.Denerwuje mnie multum rzeczy; Jednak najbardziej wkurza mnie jad wypluwany tu w Internecie.
3.Trwa już od ok. 2 miesięcy
4.Poprostu pewnego dnia po głowie zaczeło obijać mi się wiele historyjek i postanowiłam je zapisać,
5.Tak.Lecz ma wiele innych nazw.
6.Wyeliminowała bym niektóre swoje nawyki (a raczej znalazła motywacje do ich wyeliminowania)
7.Ideałów nie ma.
8.Za mało znam życie by móc to ocenić.
9.Éric-Emmanuel Schmitt,John Green,Suzanne Collins,Stephen King i wielu wielu innych
10.Uwielbam rysować,czytać,wymyślać opowiadania i poprostu rozmyślać.
11.Nie potrafię wybrać ulubionego.
Nominuję blogi:
1.http://dalszezyciepeetniss.blogspot.com/
Narazie tylko ten może pózniej dodam inne.
Pytania do nominowanych:
1.Czy lubisz swoje obecne życie?
2.Wolisz e-book'i czy prawdziwe książki?
3.Jesteś raczej smutna/y czy wesoła/y?
4.Co jest dla ciebie w życiu na pierwszym miejscu?
5.Czy masz swój ideał? Jeśli to kto nim jest?
6.Jeśli byś miał/a jakąś supermoc,jaka by była?
7.Malowanie farbami czy szkic ołówkiem?
8.Jakie są twoje pasje?
9.Jaki byłby świat bez marzeń?
10.Twoja szęśliwa liczba?
11.Ulubiony blog?
4.Poprostu pewnego dnia po głowie zaczeło obijać mi się wiele historyjek i postanowiłam je zapisać,
5.Tak.Lecz ma wiele innych nazw.
6.Wyeliminowała bym niektóre swoje nawyki (a raczej znalazła motywacje do ich wyeliminowania)
7.Ideałów nie ma.
8.Za mało znam życie by móc to ocenić.
9.Éric-Emmanuel Schmitt,John Green,Suzanne Collins,Stephen King i wielu wielu innych
10.Uwielbam rysować,czytać,wymyślać opowiadania i poprostu rozmyślać.
11.Nie potrafię wybrać ulubionego.
Nominuję blogi:
1.http://dalszezyciepeetniss.blogspot.com/
Narazie tylko ten może pózniej dodam inne.
Pytania do nominowanych:
1.Czy lubisz swoje obecne życie?
2.Wolisz e-book'i czy prawdziwe książki?
3.Jesteś raczej smutna/y czy wesoła/y?
4.Co jest dla ciebie w życiu na pierwszym miejscu?
5.Czy masz swój ideał? Jeśli to kto nim jest?
6.Jeśli byś miał/a jakąś supermoc,jaka by była?
7.Malowanie farbami czy szkic ołówkiem?
8.Jakie są twoje pasje?
9.Jaki byłby świat bez marzeń?
10.Twoja szęśliwa liczba?
11.Ulubiony blog?
sobota, 12 kwietnia 2014
Effie
Pociąg mknie z tak wielką prędkością,a ledwo to czuć. Do niedawna lubiłam pociągi,a teraz korzystam z tego środku transportu tylko w wyjątkowych sytuacjach. Dziś jest jedna z tych wyjątkowych sytuacji. Narodziny nowego dziecka. Kto by pomyślał...To już ich drugie dziecko.Tym razem to mały chłopiec. Gdy urodziła się dziewczynka,nie mogłam przyjechać z Kapitolu z powodu śnieżycy. Teraz,za oknem pociągu widzę lekko pożółkłe lub zaczerwienione liście,które niedługo zaczną spadać z drzew. Za parę minut będę już w dwunastym dystkyktcie. Ostatni raz wchodzę do łazienki i przyglądam się swojemu odbiciu w lustrze. Makijaż i fioletowa peruka idealnie zakrywają to czego nienawidzę,czyli moją twarz. Nigdy nie mogłam na nią patrzeć,a po paromiesięcznym "podycie" w ciasnej klitce w Kapitolu,nienawidze jej jeszcze bardziej. Nie mam blizn.Wszystkie zostały operacyjnie usunięte,lecz te wszystkie wydarzenia wyryły się w mojej pamięci. Krzyki,bezsensowne pytania,wrzątek parzący mi ciało i wiele innych wyszukanych metod tortur. Nic się odemnie nie dowiedzieli. W głowie przez cały czas kołotała mi się myśl "Nie możesz zdradzić tych dzieci". To prawda. Nie mogłam wydać moich zwycięzców. Może i dorastałam w Kapitolu, lecz w podświadomości pozostały mi zwyczaje z miejsca gdzie zaczeło się moje życie. Pochodzę z drugiego dystryktu. Miałam tam matkę i siostrę. Kiedyś... We mglistych wspomnieniach widzę dożynki w dwójce. Mama trzyma mnie na rękach,moja siostra zostaje wylosowana,na jej twarzy nie widać ani cienia strachu.W końcu była na to przygotowana. Mama ślęcząca przed telewizorem a potem zalewająca się łzami nad wąską trumną dostarczoną do domu. Nie wiedziałam co w niej jest i zadawałam mamie natrętne pytania.
-Mamo kiedy wróci Bera?
Miała na imię Berenica. Zawsze skracałyśmy swoje dziwne imiona. Ja mówiłam na nią Bera, ona na mnie Ofka. Tylko ona mnie tak nazywała. Kochałam ją, mimo tego,że byłam wtedy małym dzieckiem. A ona odeszła. Pare tygodni po pogrzebie,matka oznajmiła mi,że przeprowadzamy do jej nowego chłopaka.Nigdy nie była osobą wiążącą się z kimś na dłuższą metę. Myślę,że chciała wykorzystać możliwość bezpowrotnego wyjazdu do Kapitolu. W drugim dystrytktcie takie rzeczy się zdarzały,nie było to jakaś sensacją.Więc takim oto sposobem zamieszkałyśmy w Kapitolu z jej nowym mężem-brutalem. Często ją bił,a ona bała się z nim rozstać. Przez wiele lat namawiałam ją do tego,a gdy uświadomiłam sobie,że to na nic,chwyciłam się pierwszej pracy by wyprowadzić się z tego domu wariatów.I tak zostałam eskortą dwunastego dystryktu .Reszta to już tylko mało znaczące momenty. Z zamyślenia wyrywa mnie pisk zatrzymującego się pociągu. Jesteśmy na miejscu.Muszę przyznać,że stacja została solidnie odbudowana.Dystrykt 12 tak jak i Kapitol powrócił do życia.W samym centrum Kapitolu postawiono 12 wielkich i 12 małych głazów, po jednym dużym i małym dla każdego dystryktu. Na wielkich zostały wykute imiona i nazwiska wsystkich poległych trybutów, a na małych nazwiska zwycięzców. W sumie około 1800 osób. Pod Wioską Zwycięzców na spotkanie wychodzi mi Haymitch. Przez te wszystkie lata zdążyłam nauczyć się ignorować jego chamskie zaczepki oraz całkowity brak kultury i częsty brak higieny osobistej.Gdy mnie obejmuje nie czuje od niego znajomego smodu alkoholu, co mnie niezmienie zadowala. Prowadzi mnie do jednego z domów informując mnie przy tym,że Katniss ma się dobrze. Już przechodząc przez próg słyszę odgłos dziecięcych stóp i radosne krzyki.Jak to mówią "W domu pełnym dzieci, diabeł traci swą moc". Tylko,że z tego co wiem w tym domu mieszka tylko jedne umiące chodzic i w miarę mówić dziecko. To Hope która potrafi narobić hałasu za dziesięciu,żywe srebro.Widzę jak skacze wokół swojego ojca krzycząc;
-Daj go zobaczyć! Tata,daj go zobaczyć!
Tak to jest jak nie uczy się dziecka dobrych manier.Jednak na widok dziewczynki odruchowo się uśmiecham i przytulam ją mocno gdy do mnie podbiega i posłusznie idę za nią, gdy ciągnąc mnie za rękę prowadzi mnie do sypialni.
-Widzisz ciociu mam braciszka.-mówi gdy wchodzimy do pokoju.
-Mamo kiedy wróci Bera?
Miała na imię Berenica. Zawsze skracałyśmy swoje dziwne imiona. Ja mówiłam na nią Bera, ona na mnie Ofka. Tylko ona mnie tak nazywała. Kochałam ją, mimo tego,że byłam wtedy małym dzieckiem. A ona odeszła. Pare tygodni po pogrzebie,matka oznajmiła mi,że przeprowadzamy do jej nowego chłopaka.Nigdy nie była osobą wiążącą się z kimś na dłuższą metę. Myślę,że chciała wykorzystać możliwość bezpowrotnego wyjazdu do Kapitolu. W drugim dystrytktcie takie rzeczy się zdarzały,nie było to jakaś sensacją.Więc takim oto sposobem zamieszkałyśmy w Kapitolu z jej nowym mężem-brutalem. Często ją bił,a ona bała się z nim rozstać. Przez wiele lat namawiałam ją do tego,a gdy uświadomiłam sobie,że to na nic,chwyciłam się pierwszej pracy by wyprowadzić się z tego domu wariatów.I tak zostałam eskortą dwunastego dystryktu .Reszta to już tylko mało znaczące momenty. Z zamyślenia wyrywa mnie pisk zatrzymującego się pociągu. Jesteśmy na miejscu.Muszę przyznać,że stacja została solidnie odbudowana.Dystrykt 12 tak jak i Kapitol powrócił do życia.W samym centrum Kapitolu postawiono 12 wielkich i 12 małych głazów, po jednym dużym i małym dla każdego dystryktu. Na wielkich zostały wykute imiona i nazwiska wsystkich poległych trybutów, a na małych nazwiska zwycięzców. W sumie około 1800 osób. Pod Wioską Zwycięzców na spotkanie wychodzi mi Haymitch. Przez te wszystkie lata zdążyłam nauczyć się ignorować jego chamskie zaczepki oraz całkowity brak kultury i częsty brak higieny osobistej.Gdy mnie obejmuje nie czuje od niego znajomego smodu alkoholu, co mnie niezmienie zadowala. Prowadzi mnie do jednego z domów informując mnie przy tym,że Katniss ma się dobrze. Już przechodząc przez próg słyszę odgłos dziecięcych stóp i radosne krzyki.Jak to mówią "W domu pełnym dzieci, diabeł traci swą moc". Tylko,że z tego co wiem w tym domu mieszka tylko jedne umiące chodzic i w miarę mówić dziecko. To Hope która potrafi narobić hałasu za dziesięciu,żywe srebro.Widzę jak skacze wokół swojego ojca krzycząc;
-Daj go zobaczyć! Tata,daj go zobaczyć!
Tak to jest jak nie uczy się dziecka dobrych manier.Jednak na widok dziewczynki odruchowo się uśmiecham i przytulam ją mocno gdy do mnie podbiega i posłusznie idę za nią, gdy ciągnąc mnie za rękę prowadzi mnie do sypialni.
-Widzisz ciociu mam braciszka.-mówi gdy wchodzimy do pokoju.
Katniss siedzi na łóżku trzymając w ramionach zawiniątko.Podchodzę trochę niepewnie żeby zobaczyć małą główke o cieńkich blond loczkach. Nie wiem co mam powiedzieć,a Katniss bez słowa daje mi zawinątko. Może to o to chodzi? O takie małe chwile w życiu? Przerwy w codziennej bieganinie i szarości?Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz,i tak właśnie powinno być. Trzeba chwytać się tego co daje nam choćby najmniejsze szczęście,bo każda chwila może być naszą ostatnią,więc musi być wyjątkowa. Więc postanawiam,że od dziś każdy moment będzie tym najpiękniejszym.
Troche krótko i być może ciut słabo, ale wybaczcie mi proszę, moja wena obecnie wyjechała do Afryki :/
Czekam na opinie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)