sobota, 12 kwietnia 2014

Effie

     Pociąg mknie z tak wielką prędkością,a ledwo to czuć. Do niedawna lubiłam pociągi,a teraz korzystam z tego środku transportu tylko w wyjątkowych sytuacjach. Dziś jest jedna z tych wyjątkowych sytuacji. Narodziny nowego dziecka. Kto by pomyślał...To już ich drugie dziecko.Tym razem to mały chłopiec. Gdy urodziła się dziewczynka,nie mogłam przyjechać z Kapitolu z powodu śnieżycy. Teraz,za oknem pociągu widzę lekko pożółkłe lub zaczerwienione liście,które niedługo zaczną spadać z drzew. Za parę minut będę już w dwunastym dystkyktcie. Ostatni raz wchodzę do łazienki i przyglądam się swojemu odbiciu w lustrze. Makijaż i fioletowa peruka idealnie zakrywają to czego nienawidzę,czyli moją twarz. Nigdy nie mogłam na nią patrzeć,a po paromiesięcznym "podycie" w ciasnej klitce w Kapitolu,nienawidze jej jeszcze bardziej. Nie mam blizn.Wszystkie zostały operacyjnie usunięte,lecz te wszystkie wydarzenia wyryły się w mojej pamięci. Krzyki,bezsensowne pytania,wrzątek parzący mi ciało i wiele innych wyszukanych metod tortur. Nic się odemnie nie dowiedzieli. W głowie przez cały czas kołotała mi się myśl "Nie możesz zdradzić tych dzieci". To prawda. Nie mogłam wydać moich zwycięzców. Może i dorastałam w Kapitolu, lecz w podświadomości pozostały mi zwyczaje z miejsca gdzie zaczeło się moje życie. Pochodzę z drugiego dystryktu. Miałam tam matkę i siostrę. Kiedyś... We mglistych wspomnieniach widzę dożynki w dwójce. Mama trzyma mnie na rękach,moja siostra zostaje wylosowana,na jej twarzy nie widać ani cienia strachu.W końcu była na to przygotowana. Mama ślęcząca przed telewizorem a potem zalewająca się łzami nad wąską trumną dostarczoną do domu. Nie wiedziałam co w niej jest i zadawałam mamie natrętne pytania.
-Mamo kiedy wróci Bera?
Miała na imię Berenica. Zawsze skracałyśmy swoje dziwne imiona. Ja mówiłam na nią Bera, ona na mnie Ofka. Tylko ona mnie tak nazywała. Kochałam ją, mimo tego,że byłam wtedy małym dzieckiem. A ona odeszła. Pare tygodni po pogrzebie,matka oznajmiła mi,że przeprowadzamy do jej nowego chłopaka.Nigdy nie była osobą wiążącą się z kimś na dłuższą metę. Myślę,że chciała wykorzystać możliwość bezpowrotnego wyjazdu do Kapitolu. W drugim dystrytktcie takie rzeczy się zdarzały,nie było to jakaś sensacją.Więc takim oto sposobem zamieszkałyśmy w Kapitolu z jej nowym mężem-brutalem. Często ją bił,a ona bała się z nim rozstać. Przez wiele lat namawiałam ją do tego,a gdy uświadomiłam sobie,że to na nic,chwyciłam się pierwszej pracy by wyprowadzić się z tego domu wariatów.I tak zostałam eskortą dwunastego dystryktu .Reszta to już tylko mało znaczące momenty. Z zamyślenia wyrywa mnie pisk zatrzymującego się pociągu. Jesteśmy na miejscu.Muszę przyznać,że stacja została solidnie odbudowana.Dystrykt 12 tak jak i Kapitol powrócił do życia.W samym centrum Kapitolu postawiono 12 wielkich i 12 małych głazów, po jednym dużym i małym dla każdego dystryktu. Na wielkich zostały wykute imiona i nazwiska wsystkich poległych trybutów, a na małych nazwiska zwycięzców. W sumie około 1800 osób. Pod Wioską Zwycięzców na spotkanie wychodzi mi Haymitch. Przez te wszystkie lata zdążyłam nauczyć się ignorować jego chamskie zaczepki oraz całkowity brak kultury i częsty brak higieny osobistej.Gdy mnie obejmuje nie czuje od niego znajomego smodu alkoholu, co mnie niezmienie zadowala. Prowadzi mnie do jednego z domów informując mnie przy tym,że Katniss ma się dobrze. Już przechodząc przez próg słyszę odgłos dziecięcych stóp i radosne krzyki.Jak to mówią "W domu pełnym dzieci, diabeł traci swą moc". Tylko,że z tego co wiem w tym domu mieszka tylko jedne umiące chodzic i w miarę mówić dziecko. To Hope która potrafi narobić hałasu za dziesięciu,żywe srebro.Widzę jak skacze wokół swojego ojca krzycząc;
-Daj go zobaczyć! Tata,daj go zobaczyć!
Tak to jest jak nie uczy się dziecka dobrych manier.Jednak na widok dziewczynki odruchowo się uśmiecham i przytulam ją mocno gdy do mnie podbiega i posłusznie idę za nią, gdy ciągnąc mnie za rękę prowadzi mnie do sypialni.
-Widzisz ciociu mam braciszka.-mówi gdy wchodzimy do pokoju.
Katniss siedzi na łóżku trzymając w ramionach zawiniątko.Podchodzę trochę niepewnie żeby zobaczyć małą główke o cieńkich blond loczkach. Nie wiem co mam powiedzieć,a Katniss bez słowa daje mi zawinątko. Może to o to chodzi? O takie małe chwile w życiu? Przerwy w codziennej bieganinie i szarości?Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz,i tak właśnie powinno być. Trzeba chwytać się tego co daje nam choćby najmniejsze szczęście,bo każda chwila może być naszą ostatnią,więc musi być wyjątkowa. Więc postanawiam,że od dziś każdy moment będzie tym najpiękniejszym. 







Troche krótko i być może ciut słabo, ale wybaczcie mi proszę, moja wena obecnie wyjechała do Afryki :/
Czekam na opinie :)

4 komentarze:

  1. Z przyjemnością informuje, że nominowałam Cię do Liebster Blog Award: http://43glodoweigrzyska.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Wowwiwoowowowowowow!!!!!!
    Ale to jest świetne!!!!
    Kurde jak ja ci strasznie talentu zazdroszcze!!!! :ooo
    Skąd wzięłaś pomysł na takiego bloga? Świetny jest <33
    Z przyjemnością będe czekała na następne rozdziały <3 kto wie? Może dasz o Ceasarze Flickermannie? *.*
    Pozdrawiam, weny życzei obserwuje <333
    P.s
    http://igrzyska-1.blogspot.com/
    Jak cię zaciekawią Pierwsze Głodowe Igryska to zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO podsunełaś mi niezły pomysł,może wykorzystam :D
      Pomysł zrodził się w mojej głowie po przeczytaniu "Kosogłosa" (po którym mimo tak długiego czasu nadal jestem w tz."letargu" :D)
      ps.Ty też masz wielki talent pozdrawiam <3

      Usuń